SZTUCZNE RANY DLA POCZĄTKUJĄCYCH

Do tego nawet nie potrzebujesz talentu. Możliwe, że teraz kminisz jak właściwie wyczarować takie obrzydliwości.  Sztuczne rany zrobis...

Do tego nawet nie potrzebujesz talentu.


Możliwe, że teraz kminisz jak właściwie wyczarować takie obrzydliwości. Sztuczne rany zrobisz szybko z produktów, które prawdopodobnie masz już w domu, więc z tym nie powinno być problemu. Są oczywiście lepsze sposoby i wygląda to wtedy o wiele bardziej realistycznie, ale to już trochę wyższa szkoła jazdy. 

Do tej podstawowej wersji wykorzystuję:
- żelatynę rozrobioną z wodą (próbowałam też z klejem do rzęs, jeśli kogoś razi ta żelatyna),
- czerwona pomadka i opcjonalnie błyszczyk bez brokatu, o ile nie jesteś jednorożcem,
- cienie do powiek (jakieś fiolety, czarny),
- podkład,
- chusteczki... i to by było chyba tyle.

A teraz pokażę Ci krok po kroku, jak skrzywdzić swoją, albo i czyjąś nogę bez ostrych narzędzi, więc odłóż już łyżkę na bok.



1. Rozrób żelatynę z wodą. Jak już ją masz to możesz się zabrać za rozdzielenie chusteczek na pojedyncze warstwy i porwanie ich w sumie byle jak. Później żelatyną smarujesz na skórze kreski, albo ciapki (zależy jaka rana Ci się marzy) i przyklejasz do tego porwane kawałki chusteczki. Daj temu chwilę podeschnąć i pokryj podkładem, bo w końcu chcesz, żeby to miało kolor Twojej skóry.

2. W drugim punkcie w sumie tylko bawisz się cieniami. Ja mam ekstremalnie słabą paletę cieni, którą wykorzystuję właśnie do takich pierdół, bo innych mi zwyczajnie szkoda. Tak jak wspominałam wcześniej, potrzebujesz głównie fioletów i czerni, aby nadać tym swoim rankom brudniejszy efekt.

3. Jak widać szmineczka poszła w ruch. Postaraj się wypełnić nie tylko środek rany, ale również pomazać brzegi i resztę ciałka, aby stworzyć fajną całość. Jeśli tylko rana będzie we krwi, a reszta pozostanie czysta nie uzyskasz realistycznego efektu.


4. Mało mi jeszcze było ciemniejszych elementów, więc pokryłam dodatkowo czerwoną pomadkę czarnym cieniem. Dołożyłam go również wokół rany, aby dodać jej trochę charakteru.

5. I znowu w ruch poszła szminka (zauważ, że nie nałożyłam jej tylko w środek rany, ale tak jak wcześniej potratowałam nią większy obszar). Rób mazy, dużo mazów.

6. A tutaj to już właściwie moje zboczenie trochę, więc nie wiem czy ktoś w ogóle zauważył różnicę. Dodałam błyszczyk w niektóre miejsca, gdzie chciałam, żeby krew wyglądała na bardziej płynną. I chyba takie wrażenie sprawia?

Myślę, że na początek przygody z makijażem warto poeksperymentować z produktami, które już mamy. Nie wiem czy od razu jest sens porywać się na zabawy z płynnym lateksem i szukanie sztucznej krwi. Prawdę mówiąc ja od pół roku nie mogę się zebrać, żeby się w to zaopatrzyć i jakoś sobie radzę.

Mam nadzieję, że nikt nie zemdlał na widok zdjęć. Jestem też ciekawa, czy taka forma postów Wam się podoba, bo planuję tego trochę więcej.

Więcej malunków znajdziesz na instagramie

TO MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ

0 komentarze

Flickr Images