INSTAGRAMOWE AMEBY

Na zdjęciach gołe dupsko, lat mam czternaście.  Jebłam #mejkapgoals i wyglądam na osiemnaście. Instagram to takie miejsce w inter...

Na zdjęciach gołe dupsko, lat mam czternaście. Jebłam #mejkapgoals i wyglądam na osiemnaście.


Instagram to takie miejsce w internetach, którego kiedyś nie lubiłam, a obecnie jaram się chyba najbardziej. Facebook drażni mnie od dłuższego czasu, a kiedy zaczął utrudniać prowadzenie fanpejdża to już naprawdę przegiął mocno i średnio się kumplujemy. Twitter póki co daje radę i nie nawala, ale pewnie też zaraz zacznę zrzędzić. Wracając do tego pierwszego - jest spoko. Ładne zdjęcia, ciekawe profile, utalentowane osoby, które z przyjemnością obserwuję. Tak to jednak jest, że wszystko ma swoje plusy i minusy, a na moje oko jedyny minus jaki posiada instagram to sam człowiek. Może nie Ty. Kurczaczki, mam nadzieję, że nie. I chyba nikogo nie zdziwi, że zaraz zacznę się czepiać, bo to już norma tutaj, a nowe przybłędy witam i uświadamiam jak bardzo potrafię marudzić przez kilka porządnych linijek. Żeby mi tu żadnych reklamacji nie było, bo nie przyjmuję. Do lektury Moi Drodzy, do lektury zapraszam ja Was...

CO JEST NIE TAK? LUDZIE SĄ NIE TAK
Chyba tego jeszcze nie robiłam, ale w sumie jak szaleć to szaleć. Zarzucę historyjkę, żeby zobrazować problem. Może będzie śmiesznie, a może nie - cholera wie. A więc, tak. Załóżmy, że jest sobie Madzia (no niech będzie). I Madzia ma lat powiedzmy czternaście, czyli gimnazjum, buntownicza dusza we mnie jest i tak dalej. Dziewuszka marzenie, już prawie dorosła, fajki kupuje na sztuki. Ogólnie życie ją doświadczyło. Być może przeżyła już swoją pierwszą miłość, albo to jeszcze przed nią. No mniejsza z tym, bo do serduszka nieznajomym nie wypada zaglądać. Chyba, że jesteś chirurgiem. Wracając do Magdalenki i jej buntu... Wiadomo, cycki jej urosły i być może wie dlaczego krwawi co miesiąc, więc dziewczyna jest już dojrzała i sama może decydować o swoim życiu. "No weź się, Mamo! Mam już czternaście lat!" - dokładnie tak to sobie wyobrażam. Nasza bohaterka pewnie ma już tego swojego chłopaka rodem z tumblr i wycinali razem serduszko na drzewie, niszcząc je przy okazji. Ygh. Wszystko w sumie pięknie, są w związku - znaczy CHODZĄ. Mnie ta ich miłość nawet cieszy, albo prędzej nie wywołuje u mnie negatywnych emocji, bo i z jakiej paki? I wtedy właśnie w naszą historię wbijają się internety. Trudno, żeby nie. Madzia lat czternaście pragnie podzielić się swoim szczęściem w (jak dla mnie) chory sposób. Przeglądam sobie instagramowe profile i natrafiam na TO. Zdjęcie zakochańców w wannie, w łóżku, czy na stole. Już jebać to w jakim miejscu zdjęcie było robione, ale gdzie podziały się ich szaty? I dlaczego on trzyma ręce na jej biuście, czy pośladkach. Oczy bolą. I nie, nie zazdroszczę im, że mają tam wesoło. Ja czuję się po prostu co najmniej, jakbym oglądała dziecięcą pornografię. O zgrozo. Naprawdę, czy tylko mnie to tak przeraża?

Ja rozumiem, że Kardashianki są teraz idolkami nastolatek i dziewczyny próbują zachowywać się tak jak one, albo raczej wyglądać tak cudownie na zdjęciach, wypiąć tyłek tu i tam. Słabo to napisałam. NIE ROZUMIEM. Jestem w stanie to jakoś w głowie sobie poukładać i ogarniam skąd się ta fascynacja bierze, ale no ludzie... Ta rodzina i w sumie nie tylko oni, bo celebryci ogólnie, sprzedają świadomie swoją prywatność, albo ją dawkują. Jak kto woli. Natomiast ta nasza Madzia traktuje swoją prywatność jak tanią prostytutkę. W sumie to darmową. Najbardziej uderza we mnie to, jaka dyskusja rozgrywa się w komentarzach pod takimi zdjęciami. Więcej oczywiście znajdziemy tam zachwytów niż krytyki, a tu już coś ostro poszło nie tak. Wśród: "Ojej, najlepsi!!",  trafi się również: "A co na to rodzice?" I tu się zaczyna impreza. Chyba nikogo nie zaskoczę, że druga reakcja zazwyczaj zostaje zjechana sążnie. No i o cholerę chodzi? Przecież taki czepliwy człowieczek ma rację. Dzieci dupskiem w internecie świecić nie powinny. Dorośli zresztą też mogliby sobie darować. Normalnie wyjechałabym teraz z konsekwencjami wrzucania do sieci zbyt odważnych zdjęć, które nas kompromitują, ale zrzędziłam na ten temat już tutaj.

Nie wiem, może ja nie umiem wystarczająco dobrze w internety. Czuję się teraz jak typowa mamuśka, która mówi: "A za moich czasów to nie do pomyślenia  było!". Ja zdaję sobie sprawę z tego, że rodzice instagramowych #couplegoals nie mają pojęcia, co ich Madzia robi w internecie. Jak pomyślę, że moje dziecko kiedyś będzie narażone na taką głupotę, mam ochotę zaadoptować żółwia. Szanujmy się i szanujmy naszą prywatność. Nie wiem za co mam się złapać, bo za głowę to już mało.

TO MOŻE CI SIĘ SPODOBAĆ

0 komentarze

Flickr Images