14.02.2018

PODKŁAD I KOREKTOR MINERALNY - KOBO

 Nie widziałam jeszcze nigdzie testu/recenzji tej dwójki, a jest ze mną już kilka tygodni. Co prawda, nie są to produkty, których używam na większe wyjścia, ale na co dzień sprawdzają się u mnie idealnie i zasługują, aby o nich parę słów napisać.

*Nie wklejam obietnic producenta. Dzielę się tylko moimi spostrzeżeniami.


KOBO PROFESSIONAL, MINERAL SERIES, LOOSE FOUNDATION
Skład: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Kaolin, Dimethylimidazolidinone Rice Starch, Cl77491, Cl77492, Cl77499

 Podkład sprawdza się wyjątkowo dobrze na mojej suchej skórze. Nałożony cienką warstwą zbitym pędzlem wygląda naturalnie i delikatnie wyrównuje koloryt. Nadaje efekt zdrowej skóry, dzięki tyci drobinkom, które subtelnie rozświetlają. Muszę jednak zaznaczyć, że mi w codziennym makijażu odpowiada lekkie/średnie krycie i takie też otrzymujemy. Tego produktu radzę kłaść max dwie cienkie warstwy, bo przy dużej ilości minerały lubią się ciastkować. Ja zazwyczaj nie pudruję dodatkowo twarzy, ale można to zrobić i też prezentuje się świetnie. Dodatkowy plus za jasne kolory!

* Przed makijażem używam lekkiego kremu nawilżającego. Olejki nie zdawały egzaminu (nawet lekkie serum olejkowe) - podkład rozwarstwiał się na nosie i brodzie. Proponuję cięższe konsystencje zostawić na noc, a na dzień przy tym podkładzie postawić na szybko wchłaniające się formuły.

    KOBO PROFFESIONAL, MINERAL SERIES, LOOSE CONCEALER
    Skład: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Kaolin, Silica Dimethyl Silylate, Dimethylimidazolidinone Rice Starch, Cl 77491, Cl 77492, Cl 77499
 Tutaj już krycie jest dużo mocniejsze i można budować je do prawie pełnego. Ja akurat mam problem z cieniami pod oczami i całkiem nieźle sobie z nimi radzi. Nie zauważyłam, żeby wysuszał skórę, ale trzeba pamiętać o nawilżaniu. Bardzo ładnie odbija światło (nieco intensywniej niż podkład). Polecam przypudrować go delikatnie w miejscu załamań skóry. Co prawda, nie zbiera się on jakoś bardzo, ale po kilku godzinach odrobinę wchodzi jednak w zmarszczki. Nie nakładałabym go na tłusty krem pod oczy, bo na 90% będzie się rozwarstwiał, tak samo jak podkład. Korektor ma fajny jaśniutki odcień i dobrze wygląda z najjaśniejszym podkładem z tej serii, chociaż kolorami się różnią tj. na zdjęciu poniżej.


 Ogólnie oceniam korektor i podkład tak 8/10. Jestem z nich zadowolona i niczego innego ostatnio nie używam. Kobo też jest łatwo dostępne w drogerii Natura, więc możecie sobie dobrać odcień i często złapać w promo nawet 40% taniej, czyli za około 20 zł. Po taniości macie niezłe krycie i nie musicie się martwić wysypem na twarzy, a przynajmniej ja nie zauważyłam, żeby te mazidła zapychały.